Darmowy sklep internetowy istnieje, ale tylko w jednym znaczeniu: nie płacisz za kod platformy. Domena, hosting, certyfikat SSL, płatności online i Twój czas to koszty, które zostają — realistycznie 0–300 zł w pierwszym roku, jeśli liczyć wyłącznie wydatki poza pracą. Poniżej rozkładamy „za darmo” na konkretne pozycje, pokazujemy, gdzie darmowe plany blokują rozwój, i dajemy plan wdrożenia w jeden weekend. Jeśli dopiero wybierasz platformę, zobacz nasz przegląd decyzji przed startem, a po szerszy kontekst kosztowy sięgnij do tekstu o organizacji, kosztach i harmonogramie.
Zanim wpiszesz w wyszukiwarkę „darmowy sklep internetowy”, ustalmy definicję, żeby rozczarowanie nie przyszło w połowie wdrożenia: darmowy jest kod i platforma. Nie są darmowe domena, płatności online ani Twój czas.
„Za darmo” w e-commerce występuje w trzech wariantach i każdy kończy się inaczej:
Realny koszt darmowego startu poza Twoją pracą: 0–300 zł w pierwszym roku. W tej kwocie mieści się domena .pl (40–100 zł/rok), najtańszy sensowny hosting (często 100–200 zł za pierwszy rok w promocji) oraz prowizje od płatności, rozliczane od transakcji, a nie z góry. Jeśli doliczyć czas na konfigurację, wpisanie 50 produktów, opisy, zdjęcia i regulamin zwrotów — realnie 30–60 godzin pracy.
To nie ostrzeżenie, tylko budżet. Zestaw decyzji do podjęcia przed pierwszym kliknięciem opisaliśmy w artykule o tym, jaki sklep internetowy założyć, a gotowy zakres wdrożenia i konfiguracji znajdziesz w naszej ofercie sklepów internetowych.
| Wariant | Co dostajesz za 0 zł | Co płacisz | Gdzie pęka |
|---|---|---|---|
| Open source (WooCommerce, PrestaShop) | Kod, licencja bezterminowa, brak prowizji od zamówień | Hosting, domena, płatne moduły i wtyczki | Wiedza techniczna: aktualizacje, kopie, wydajność |
| Okres próbny SaaS | Gotowy panel, wsparcie, szybki start | Abonament po zakończeniu testu | Po 14–30 dniach sklep gaśnie lub płacisz |
| Subdomena + darmowy hosting | Adres i panel bez opłat | Branding platformy, brak własnej domeny, limity | Brak eksportu danych i realnej migracji |
Prawie każdy darmowy sklep opiera się na jednym z dwóch silników open source albo na planie SaaS z limitem. Uczciwe zestawienie:
WooCommerce (WordPress). Rdzeń wtyczki jest darmowy i rozbudujesz go bez pytania kogokolwiek o zgodę. Haczyk: to, co w sklepie jest standardem, w WooCommerce często wymaga wtyczek premium — subskrypcje i produkty cykliczne, rozbudowane warianty, automatyczne faktury, integracje z kurierami i magazynem. Każda licencja to zwykle kilkaset złotych rocznie za sztukę (aktualne ceny sprawdzaj u producenta, nie w artykule sprzed roku). Sklep z subskrypcjami i integracją z ERP przestaje być darmowy szybko — ale dopiero wtedy, gdy tych funkcji naprawdę potrzebujesz. Podstawy konfiguracji masz w oficjalnej dokumentacji WooCommerce.
PrestaShop. Rdzeń również darmowy. Płatne moduły pojawiają się przy integracji z ERP, fakturowaniu zgodnym z polskimi wymogami i wielosklepowością z jednego panelu. Jeśli planujesz kilka sklepów na wspólnym magazynie, policz licencje modułów przed wyborem silnika — opis techniczny znajdziesz w dokumentacji dla deweloperów PrestaShop.
Darmowy plan SaaS i okres próbny. Najczęstsze blokady: prowizja od każdego zamówienia, limit produktów, brak własnej domeny, branding platformy, brak dostępu do plików i bazy. W cenniku sprawdź dwie liczby: prowizję od transakcji oraz koszt planu, na który przejdziesz po przekroczeniu limitu.
Test przed wyborem — jedno pytanie. Czy możesz wyeksportować produkty, klientów i zamówienia do CSV? Zrób to w trakcie okresu próbnego, nie po roku sprzedaży. Jeśli eksportu nie ma, to nie jest platforma, tylko więzienie. Szerzej rozpisane koszty tego scenariusza znajdziesz w tekście o tym, ile kosztuje sklep internetowy na WordPressie.
| Platforma | Darmowy rdzeń | Typowe płatne rozszerzenia | Pierwsza pułapka |
|---|---|---|---|
| WooCommerce | Tak, licencja bezterminowa | Subskrypcje, faktury, kurierzy, magazyn, warianty | Koszty rosną dopiero przy funkcjach — łatwo je przegapić w budżecie |
| PrestaShop | Tak, licencja bezterminowa | ERP, fakturowanie, wielosklepowość, szablony | Licencje modułów liczone od sklepu, nie od firmy |
| SaaS (plan darmowy) | Nie — plan limitowany | Wyższy abonament, prowizja od transakcji | Brak eksportu danych i brak wpływu na wydajność |
Te cztery pozycje zostają w każdym scenariuszu. Konkretne kwoty do budżetu:
Rozdziel koszty jednorazowe (domena, konfiguracja, szablon) od cyklicznych (hosting, domena, prowizje, licencje). O rentowności decydują te drugie — pełny harmonogram i organizację wdrożenia znajdziesz w artykule o tym, jak założyć sklep internetowy.
| Pozycja | Typ kosztu | Widełki | Uwaga |
|---|---|---|---|
| Domena .pl | Cykliczny | 40–100 zł/rok | Sprawdź cenę odnowienia, nie promocyjną |
| Hosting współdzielony | Cykliczny | 200–700 zł/rok | Wymagaj kopii zapasowych i SSH |
| VPS | Cykliczny | 60–200 zł/mies. | Dopiero przy większym ruchu lub dużej bazie |
| SSL Let's Encrypt | Cykliczny (0 zł) | 0 zł | Wymaga automatycznego odnawiania |
| Płatności online | Od transakcji | ok. 1–2,5% + opłata stała | Plus ewentualny abonament bramki |
| Konfiguracja i wdrożenie | Jednorazowy | 0 zł (sam) lub usługa | Twoje 30–60 godzin to też koszt |
Plan działa tylko wtedy, gdy trzymasz kolejność: najpierw fundament techniczny, na końcu dokumenty i test. Zaczynanie od produktów to najczęstszy błąd — przy przenosinach na inny hosting i tak czeka Cię eksport i import bazy.
Test robisz na produkcie za 1 zł, przechodząc ścieżkę klienta od początku do końca: zakup, płatność, e-mail potwierdzający, dokument sprzedaży, status w panelu, zmiana statusu, a na końcu zwrot pieniędzy. Cały harmonogram i budżet wdrożenia rozpisaliśmy w tekście o tym, jak założyć sklep internetowy krok po kroku.
E-maile transakcyjne to miejsce, w którym darmowe sklepy tracą najwięcej zamówień. Wysyłka przez funkcję mail() z PHP prawie zawsze kończy się w spamie. Podłącz SMTP dostawcy transakcyjnego i wpisz w DNS trzy rekordy: SPF (TXT w domenie), DKIM (klucz publiczny od dostawcy) oraz DMARC (TXT na _dmarc, na start polityka p=none). Inaczej klient pisze „nie dostałem potwierdzenia zamówienia”, a Ty ręcznie odtwarzasz każdą transakcję.
| Element testu | Gdzie sprawdzić | Poprawny wynik |
|---|---|---|
| Zakup za 1 zł | sklep jako gość, bez logowania | zamówienie widoczne w panelu ze statusem oczekiwania na płatność |
| E-mail potwierdzający | skrzynka klienta, także folder spam | wiadomość w Odebranych, nadawca zgodny z domeną sklepu |
| Dokument sprzedaży | panel zamówienia lub system fakturowania | dokument z numerem i danymi nabywcy |
| Status po opłaceniu | panel administracyjny sklepu | automatyczna zmiana na płatność zaakceptowaną |
| Zwrot pieniędzy | panel operatora płatności | 1 zł wraca, zamówienie ma status anulowane lub zwrócone |
Subdomena u dostawcy platformy wygląda jak darmowy sklep, ale nie jest adresem, na którym zbudujesz trwały biznes. Linki z forów, katalogów i wpisy w Google wskazują na adres, którego nie kontrolujesz. Przy przenosinach każdy stary adres wymaga przekierowania 301 — przekierowania przenoszą sygnały, ale nie w całości, a linki zewnętrzne zostają na starej subdomenie. Efekt: kilka tygodni spadków w widoczności na frazy, które już raz wypozycjonowałeś.
Tanie hostingi współdzielone mają drugi problem: limity, o których dowiadujesz się po fakcie. Typowy pakiet daje jeden współdzielony rdzeń CPU, brak dostępu do php.ini, często brak własnego crona i limit wysyłki e-maili rzędu 100–200 wiadomości na godzinę. W szczycie ruchu proces PHP przekracza limit, a koszyk kończy się błędem 500. Klient nie pisze „macie błąd serwera”, po prostu wychodzi.
Jak to sprawdzić przed startem, a nie po kampanii:
Migracja z subdomeny na własną domenę to kopia plików i bazy, podmiana adresu w konfiguracji (w WordPressie siteurl i home, w PrestaShop tabela shop_url), zamiana starych adresów w treściach, nowy certyfikat SSL, przekierowania 301 z subdomeny i aktualizacja sitemap.xml. W Google Search Console dodajesz nową usługę, weryfikujesz ją, w starej zgłaszasz zmianę adresu i przez kilka tygodni pilnujesz raportu pokrycia oraz błędów 404.
| Objaw | Prawdopodobna przyczyna | Jak potwierdzić |
|---|---|---|
| Koszyk gubi zamówienia w szczycie ruchu | limit CPU lub liczby procesów PHP | logi PHP-FPM i błędy 500 w logach serwera |
| Klienci nie dostają potwierdzeń | limit wysyłki e-maili lub brak SMTP | test wysyłki, kolejka i logi mailowe hostingu |
| Statusy zamówień stoją w miejscu | brak dostępu do cron | lista zadań cron i ich faktyczne wykonanie |
| Strona ładuje się zauważalnie wolno | przeciążony hosting współdzielony | pomiar TTFB na stronie głównej i karcie produktu |
Warstwa prawna nie jest opcjonalna, nawet gdy kod sklepu jest darmowy. Sprzedajesz konsumentowi, więc działają przepisy o prawach konsumenta i RODO — niezależnie od tego, czy masz zarejestrowaną działalność, czy sprzedajesz okazjonalnie.
Regulamin musi zawierać: dane sprzedawcy (nazwa, adres, NIP jeśli jest, e-mail, telefon), sposób zawarcia umowy (koszyk → formularz → potwierdzenie e-mailem), dostępne metody płatności i dostawy wraz z kosztami, termin realizacji, prawo odstąpienia od umowy w ciągu 14 dni ze wzorem formularza odstąpienia, wyjątki od tego prawa (na przykład produkty na zamówienie czy towary zapieczętowane), tryb reklamacji z terminem odpowiedzi 14 dni oraz informację o pozasądowych sposobach rozpatrywania reklamacji.
Darmowe wzory z internetu traktuj jako punkt wyjścia, nie jako gotowy dokument. Odpowiedzialność za treść zostaje po stronie sprzedawcy, a typowy wzór nie wie, że masz odbiór osobisty, wysyłkę za granicę albo produkty konfekcjonowane. To właśnie tam regulamin rozjeżdża się z rzeczywistością — i wychodzi przy pierwszej reklamacji.
RODO: polityka prywatności z informacją o administratorze, celach i podstawach prawnych, okresach przechowywania oraz odbiorcach danych (hosting, kurier, operator płatności), zgody cookies z realną możliwością odmowy, a także rejestr czynności przetwarzania. Sprzedaż online to przetwarzanie stałe, nie sporadyczne, więc nie zakładaj, że rejestr Cię nie dotyczy.
Kiedy sprawdzić przepisy, zanim wystawisz pierwszy dokument sprzedaży:
Punkt wyjścia to urząd skarbowy i CEIDG, nie wątki na forach. Jeśli nie chcesz składać dokumentów samodzielnie, wdrożenia sklepów internetowych obejmują konfigurację platformy, ale sam regulamin warto skonsultować z prawnikiem — to koszt kilkuset złotych, niższy niż jedna źle przeprowadzona reklamacja.
Po trzech miesiącach budżet „darmowego” sklepu rzadko wygląda tak jak w dniu startu. Najczęściej rosną cztery pozycje, których nie ma w żadnym cenniku platformy.
Wtyczki i moduły w subskrypcji. Realny stack małego sklepu to: faktury, integracja z kurierem, newsletter, cache, backup, SEO, tłumaczenia, feed produktowy, program lojalnościowy. To 5–10 wtyczek × 200–800 zł/rok, czyli 1 000–8 000 zł rocznie — więcej niż sam hosting (zwykle 300–600 zł/rok). Pułapka: licencje odnawiają się automatycznie, a producent może podnieść cennik przy odnowieniu.
Integracje z kurierami i ERP. Płatne abonamenty per kanał lub per zamówienie. Dwie integracje po 400 zł/rok plus ERP (Subiekt, Comarch) 600 zł/rok to 1 400 zł. Jeśli potrzebujesz nietypowej logiki — wysyłka częściowa, własne statusy, ceny B2B — własny moduł bywa tańszy już w drugim roku: 20–40 h × 120–180 zł/h = 2 400–7 200 zł jednorazowo, bez opłaty rocznej. Jak wygląda struktura takiego modułu, opisuje dokumentacja deweloperska PrestaShop.
Prowizje płatnicze — koszt rosnący razem z obrotem. 100 zamówień × 150 zł = 15 000 zł obrotu. Przy stawce 1,9% + 0,30 zł za transakcję płacisz 3,15 zł od zamówienia, czyli około 315 zł miesięcznie (~2,1% obrotu) i ~3 780 zł rocznie. Stawki zależą od umowy i wolumenu, więc porównuj aktualne cenniki operatorów, nie materiały sprzedażowe.
Twój czas. Konfiguracja pięciu wtyczek i debug konfliktów to realnie 15–30 h. Przy 80 zł/h to 1 200–2 400 zł kosztu, którego nie ma na żadnej fakturze. Sposób policzenia całego projektu rozkłada tekst o organizacji, kosztach i harmonogramie wdrożenia sklepu.
| Pozycja | Typowy koszt roczny | Kiedy rośnie |
|---|---|---|
| 5–10 wtyczek w subskrypcji | 1 000–8 000 zł | zmiana cennika, nowa funkcja |
| Integracje kurier + ERP | 600–1 400 zł | kolejny przewoźnik, dodatkowy kanał |
| Prowizje płatnicze (100 zam. × 150 zł) | ~3 780 zł | liniowo z obrotem |
| Własny czas (20 h × 80 zł) | 1 600 zł jednorazowo | każdy debug i aktualizacja |
| Hosting + domena + SSL | 350–700 zł | wzrost ruchu i zasobów |
„To zależy” nie jest odpowiedzią. Poniżej progi, po których darmowy stack zaczyna kosztować więcej, niż daje.
Progi orientacyjne: 100+ SKU, 30+ zamówień miesięcznie, produkty z wariantami (rozmiar × kolor × materiał), więcej niż jeden przewoźnik, sprzedaż B2B z cenami indywidualnymi. Każdy z tych progów osobno da się obsłużyć darmowymi wtyczkami. Dwa–trzy razem zaczynają generować stałą pracę ręczną.
Sygnały techniczne. Strona ładuje się dłużej niż 3 s — Google opisuje ten próg w dokumentacji Core Web Vitals. Koszyk gubi zamówienia przy słabym łączu mobilnym. Ręczne wystawianie faktur zajmuje więcej niż 2 h/tydzień. Po aktualizacji jednej wtyczki przestaje działać inna i tracisz pół dnia na szukanie konfliktu.
Sygnały biznesowe. Brak integracji z magazynem i błędy w stanach — sprzedajesz towar, którego nie masz. Klienci dzwonią i pytają „czy na pewno dostanę to w piątek”, bo informacja o dostawie jest niejasna. Rosną zwroty z powodu złej informacji o terminie. Nie umiesz policzyć marży per produkt, bo dane siedzą w trzech miejscach.
Trzy scenariusze decyzyjne.
Kryteria wyboru platformy w tym momencie porządkuje tekst jaki sklep internetowy wybrać.
| Scenariusz | Kryterium wyboru | Co konkretnie robisz |
|---|---|---|
| Zostań na darmowym | do 100 SKU, do 30 zam./mies., 1 przewoźnik, 1 model sprzedaży | dokup tylko backup, SSL i feed produktowy |
| Dokup punktowo | przekraczasz 1–2 progi, np. warianty albo drugi kurier | kup 1–2 moduły, zleć 5–10 h konfiguracji |
| Migruj na wdrożenie | ERP, B2B, wielu przewoźników lub ładowanie > 3 s | przenieś dane, wdrożenie z opieką techniczną |
Zanim klikniesz „zainstaluj”, przejdź listę. To skrót — pełna wersja kontrolna jest niżej w artykule, wraz z kolejką zadań na pierwszy weekend.
Kryteria wyboru partnera technicznego: dostęp do dewelopera bez pośredników (pytasz wprost, kto pisze kod); jasne SLA, np. reakcja na awarię do 4 h w dni robocze i określony czas naprawy; wycena z liczby godzin (30 h × stawka, z zakresem i listą wyłączeń) zamiast hasła „pakiet od 2 000 zł”; własne moduły zamiast kolejnych licencji — płacisz raz za funkcję, nie abonament roczny.
Punkt wyjścia to nasz hub sklepów internetowych. Jeśli dopiero wybierasz platformę, przejdź tekst jaki sklep internetowy założyć: decyzje przed startem, a po wycenę drugiej ścieżki zajrzyj do materiału o kosztach sklepu internetowego na WordPressie.
Prowadzisz firmę na Lubelszczyźnie albo we wschodniej Polsce — Zamość, Lublin, okolice? Napisz do nas. Do pierwszej rozmowy przygotuj dwie liczby: jaki masz model sprzedaży (detal, B2B, mieszany) i ile SKU chcesz wystawić na start. Na tej podstawie powiemy, czy wystarczy darmowy stack z dwoma modułami, czy od razu potrzebujesz wdrożenia z opieką techniczną.
Zakup domeny w promocji za 1 zł bez sprawdzenia ceny odnowienia.
Jak wykryć: Przed zakupem znajdź w cenniku rejestratora kolumnę „odnowienie” lub „renewal”. Jeśli widzisz tam kwotę zbliżoną do górnej granicy widełek 40–100 zł/rok albo wyższą, promocja nie jest promocją.
Jak naprawić: Policz koszt trzech lat: cena zakupu plus dwa odnowienia. Jeśli suma wypada gorzej niż u rejestratora z równą ceną w pierwszym i kolejnych latach, kup tam.
Start na darmowym planie SaaS, z którego nie da się wyeksportować danych.
Jak wykryć: Poszukaj w panelu opcji eksportu produktów, klientów i zamówień do CSV. Jeśli jej nie ma, albo eksport dotyczy tylko części danych, to znak ostrzegawczy.
Jak naprawić: Albo wybierz platformę z pełnym eksportem CSV, albo od razu postaw sklep na open source (WooCommerce, PrestaShop), gdzie baza danych jest Twoja.
Brak konfiguracji SPF, DKIM i DMARC dla domeny sklepu.
Jak wykryć: Zrób testowe zamówienie i sprawdź, do której zakładki trafił e-mail potwierdzający. Powtórz test na skrzynce Gmail i Outlook — to dwa najbardziej restrykcyjne odbiorcy.
Jak naprawić: Dodaj rekordy SPF, DKIM i DMARC w panelu DNS domeny, odczekaj propagację i powtórz test. Wiadomości bez tych rekordów masowo trafiają do spamu.
Budowanie marki na subdomenie dostawcy platformy.
Jak wykryć: Sprawdź adres sklepu: jeśli w domenie widnieje nazwa dostawcy platformy zamiast Twojej firmy, pracujesz na cudzym adresie. Drugi sygnał: brak możliwości ustawienia własnych przekierowań.
Jak naprawić: Kup domenę .pl i przenieś sklep tam, zanim zdobędziesz ruch. Każda późniejsza migracja oznacza przekierowania 301 i część widoczności w Google przepada.
Założenie, że darmowy hosting albo najtańszy plan uniesie sklep.
Jak wykryć: Sprawdź limity planu: liczbę procesów PHP, dostępną pamięć, limity wejść i I/O oraz to, czy hosting robi backupy. Potem zmierz czas odpowiedzi sklepu w godzinach największego ruchu.
Jak naprawić: Przenieś sklep na hosting za 200–700 zł/rok, a przy większym ruchu na VPS (60–200 zł/mies.). Darmowy hosting zostaw do testów i stron landingowych.
Pominięcie testu zamówienia na 1 zł przed startem kampanii.
Jak wykryć: Status „testowy” w bramce płatności nie sprawdza pełnej ścieżki. Jeśli nie wykonałeś realnej transakcji na 1 zł, nie wiesz, czy działa e-mail, faktura i zmiana statusu w panelu.
Jak naprawić: Kup produkt za 1 zł, sprawdź e-mail potwierdzający, fakturę, status zamówienia w panelu i możliwość zwrotu. Dopiero potem wypuść sklep publicznie.
Darmowy jest kod, nie sklep. Najtańszy sensowny start to open source — WooCommerce albo PrestaShop — na własnej domenie i hostingu za 200–700 zł/rok, z darmowym SSL i prowizją od płatności wliczoną w cenę produktu. Zanim wpiszesz pierwszy produkt, sprawdź dwie rzeczy: czy możesz wyeksportować dane w CSV i ile kosztuje odnowienie domeny. Reszta to praca — kilkanaście godzin na uruchomienie i test zamówienia na 1 zł, który potwierdza, że wszystko działa od początku do końca.
Całkowicie — nie. Darmowy jest kod platformy: WooCommerce lub PrestaShop zainstalujesz bez opłat licencyjnych. Płatne zostają domena (40–100 zł/rok), hosting (200–700 zł/rok), prowizje od płatności online oraz Twój czas na konfigurację. Realistyczny koszt startu poza czasem pracy to 0–300 zł w pierwszym roku, jeśli świadomie wybierzesz darmowy hosting i darmowy SSL.
Do testów i nauki — tak. Do sprzedaży — nie. Darmowe plany mają limity procesów PHP, pamięci i wejść, brak realnych backupów oraz słabszą wydajność w godzinach szczytu. Sklep, który ładuje się kilka sekund dłużej niż konkurencja, traci zamówienia, a Google mierzy te opóźnienia w ramach Core Web Vitals.
Zwykle nie, bo darmowe plany blokują to, co w sklepie najważniejsze: prowizję od transakcji, limit produktów, branding platformy i eksport danych. Zanim wybierzesz taki plan, sprawdź, czy możesz wyeksportować produkty, klientów i zamówienia w CSV. Jeśli nie możesz — nie wybierasz platformy, tylko miejsce, z którego trudno się wyprowadzić.
Nie. Darmowy Let's Encrypt wystarcza w większości sklepów i jest akceptowany przez przeglądarki oraz operatorów płatności. Warunek jest jeden: musi być poprawnie skonfigurowany i odnawiany, bo wygasły certyfikat blokuje zakupy i generuje ostrzeżenia. Płatny certyfikat sam z siebie nie poprawia konwersji.
Jeśli masz przygotowane zdjęcia, opisy i dane firmy — jeden weekend. Sama instalacja WooCommerce lub PrestaShop to 1–2 godziny, konfiguracja płatności około godziny, wprowadzenie 20 produktów to zwykle 3–5 godzin. Reszta czasu schodzi na szablon, regulamin, dostawę i test zamówienia, który warto zrobić na końcu, na kwotę 1 zł.
Oba mają darmowy rdzeń i różnią się tym, co dokupujesz później. W WooCommerce koszty pojawiają się przy wtyczkach: subskrypcje, warianty, faktury, integracje z kurierami. W PrestaShop płatne są moduły do integracji ERP, fakturowania i wielosklepowości. Zajrzyj do dokumentacji WooCommerce i PrestaShop, żeby sprawdzić, czy funkcja, której potrzebujesz, jest w rdzeniu czy w płatnym dodatku.
W momencie, gdy zaczynasz inwestować w ruch i markę. Adres na cudzej domenie utrudnia budowanie rozpoznawalności, a przeniesienie na własną domenę wymaga przekierowań 301 i zwykle oznacza przejściową utratę części widoczności w Google. Taniej jest kupić domenę .pl na starcie niż migrować działający sklep.
Jeśli chcesz mieć pewność, że darmowy start nie zamieni się w kosztowny remont, napisz do nas — sprawdzimy wybraną platformę, realne koszty i konfigurację e-maili jeszcze przed publikacją sklepu. Zobacz też nasz zakres wdrożeń sklepów internetowych.