Blokowanie stron internetowych to nie jedna czynność, a trzy różne zadania: ograniczenie dostępu na urządzeniu lub w sieci, wyłączenie strony z indeksu Google i ochrona przed automatycznym pobieraniem danych. Wybór metody wynika z tego, kogo blokujesz i po co. Zła kolejność działań kończy się albo brakiem efektu, albo zniknięciem sklepu z wyników wyszukiwania. Poniżej znajdziesz błędy, które widzimy najczęściej przy wdrożeniach, oraz checklistę, którą warto przejść przed każdą zmianą.
Zanim cokolwiek zmienisz, odpowiedz na cztery pytania: kogo blokuję (siebie, pracownika, Googlebota, konkurencję), na jakim poziomie (urządzenie, sieć, serwer), na jak długo (godzina, tydzień, na stałe) i po co (skupienie, bezpieczeństwo, porządek w indeksie). Zła odpowiedź na którekolwiek z nich kosztuje ruch.
Trzy typy blokad, które trzeba rozdzielić:
Przykład z e-commerce: podstronę koszyka blokujesz przed Google (noindex), ale nie przed klientem — inaczej nikt nie dokończy zakupu. Odwrotnie przy migracji sklepu na nowy serwer: wtedy chcesz zatrzymać wszystkich, łącznie z Googlebotem, i wysyłasz odpowiedź 503 z nagłówkiem Retry-After, a nie 403 dla każdego. 403 na cały serwis przy pracach trwających dwa dni to najprostsza droga do wypadnięcia z wyników.
Najczęstsza pułapka: łączysz Disallow w robots.txt z noindex na tej samej stronie. Googlebot nie pobierze strony, więc nie zobaczy noindex — adres zostanie w indeksie. Wybierasz jedno narzędzie, nie oba. Zasady oceny treści po stronie Google opisują wytyczne dla twórców treści, a kolejność zmian warto przejść przez checklistę przed wdrożeniem.
| Metoda | Zasięg | Trudność | Odwracalność | Wpływ na SEO |
|---|---|---|---|---|
| Plik hosts / funkcje systemowe | jedno urządzenie | niska | natychmiastowa (usunięcie wpisu) | brak — Google o tym nie wie |
| DNS filtrujący, Pi-hole, router | cała sieć (wiele urządzeń) | średnia | średnia — wymaga zmiany konfiguracji | brak |
| robots.txt (Disallow) | boty, które respektują plik | niska | wysoka, ale z opóźnieniem | wysoki — blokuje indeksowanie, nie usuwa z indeksu |
| noindex (meta robots, X-Robots-Tag) | pojedyncze adresy | niska | wysoka, wymaga ponownego indeksowania | wysoki — usuwa adres z wyników |
| WAF, rate limiting, blokada po IP | ruch przychodzący, scraping | wysoka | średnia — zależna od reguł | ryzyko zablokowania Googlebota przy złych regułach |
Dla jednego komputera najszybsze jest wpisanie domeny do pliku hosts. Na Windows edytujesz go jako administrator: C:\Windows\System32\drivers\etc\hosts, na macOS i Linuksie: /etc/hosts. Dopisujesz dwie linie — 127.0.0.1 przyklad.pl oraz 127.0.0.1 www.przyklad.pl — i czyścisz cache DNS: ipconfig /flushdns w Windows, sudo dscacheutil -flushcache; sudo killall -HUP mDNSResponder w macOS. Bez drugiej linii z www najczęściej blokada nie działa i wygląda na awarię.
Na telefonie: iPhone ma Czas przed ekranem → Ograniczenia treści i prywatność → Treści z internetu, gdzie wpisujesz własną listę witryn („Nigdy nie zezwalaj” + adres), a Tryb skupienia wycina powiadomienia bez blokowania domeny. Android: Cyfrowa równowaga, Family Link albo Prywatny DNS w Ustawieniach sieci (wpisujesz nazwę hosta, np. profil NextDNS). Chrome sam nie prowadzi listy zablokowanych stron — w Ustawieniach witryn blokujesz pojedyncze uprawnienia dla domeny (powiadomienia, JavaScript, cookies), a pełną blokadę załatwia rozszerzenie lub polityka profilu zarządzanego.
Dla domu i małego biura wygodniejszy jest DNS filtrujący ustawiony na routerze: OpenDNS, CleanBrowsing albo NextDNS z profilami per urządzenie. Zaleta jest jedna i konkretna — blokada obejmuje telewizor, konsolę i telefon gościa, na których nie zainstalujesz rozszerzenia.
Ograniczenia są realne: VPN, DNS-over-HTTPS wbudowany w przeglądarkę, tryb incognito (omija rozszerzenia), druga przeglądarka, drugie urządzenie, LTE zamiast Wi-Fi. Blokada na poziomie urządzenia działa tylko na osobę, która nie chce jej obejść. Jeśli blokada ma być twarda, przenieś ją do sieci — i nie zapomnij, że każda blokada domeny oparta na IP przestaje działać w dniu, gdy usługa zmieni adresy.
W routerach konsumenckich filtrowanie zwykle nie działa po domenie. TP-Link ma kontrolę dostępu i kontrolę rodzicielską (blokada po MAC), a filtr domenowy tylko w wybranych modelach. Asus udostępnia AiProtection i Filtr internetowy z listą domen i słów kluczowych, przypisywaną do profilu urządzenia. MikroTik w RouterOS nie ma blokady po nazwie domeny — pracujesz na /ip firewall filter z adresami IP, a domeny rozwiązujesz listą address-list aktualizowaną skryptem DNS. Zasada jest jedna: router blokuje po IP, MAC albo porcie, nie po adresie z paska przeglądarki.
Jeśli chcesz blokować po domenie dla całej sieci, postaw Pi-hole albo AdGuard Home jako DNS sinkhole. Pi-hole na Raspberry Pi z listami blokad rozwiąże domenę na własny adres i odetnie ją dla każdego urządzenia korzystającego z tego DNS. AdGuard Home ma dodatkowo filtry rodzicielskie i osobne reguły dla klientów. Warunek: DHCP musi rozdawać ten adres jako DNS, a urządzenia nie mogą mieć ustawionego własnego resolvera.
W firmie schodzisz na firewall, np. OPNsense, pfSense czy FortiGate. Reguły na portach 80 i 443 rozdzielasz na VLAN-y: goście, pracownicy, magazyn, urządzenia IoT. W praktyce sklep internetowy blokuje w sieci biurowej dostęp do paneli administracyjnych na domenach zewnętrznych i do serwisów streamingowych, ale nie do własnego backendu i płatności. Każda reguła potrzebuje logu i terminu przeglądu, inaczej po pół roku nikt nie wie, po co jest.
Uwaga na DNS-over-HTTPS i DNS-over-TLS. Chrome, Firefox, Edge i telefony z Androidem domyślnie potrafią użyć własnego szyfrowanego resolvera i ominąć filtr routera w kilkanaście sekund. Kontrola wygląda tak: blokada portu 853 (DoT), wyłączenie DoH w przeglądarkach, Prywatny DNS wyłączony w zarządzanych telefonach, a w Windows wymuszenie serwerów DNS przez politykę grupy. Bez tego filtr sieciowy jest deklaracją, a nie zabezpieczeniem. Zanim zamkniesz sieć, ustal, kto w firmie ma dostęp do panelu sklepu i CMS-a — to zadanie z zakresu organizacji wdrożenia i cennika, nie samej konfiguracji routera.
Plik robots.txt leży w katalogu głównym domeny (twojadomena.pl/robots.txt) i działa jak instrukcja dla botów. Typowy zestaw wpisów dla sklepu wygląda tak:
User-agent: * — reguła dla wszystkich robotów; możesz też wskazać konkretnego, np. User-agent: Googlebot.Disallow: /panel/ — panel klienta i strefa zalogowanego użytkownika.Disallow: /koszyk/ oraz Disallow: /checkout/ — koszyk i finalizacja zamówienia.Disallow: /*?orderby= i /*?sort= — warianty sortowania i filtrów, które generują tysiące adresów z tą samą treścią.Zmiany w pliku nie działają natychmiast — Google odświeża robots.txt z opóźnieniem, czasem kilku dni.
Najczęstszy błąd: Disallow nie usuwa strony z wyników, jeśli adres jest już zaindeksowany. Google potrafi trzymać wpis bez opisu, a gdy ktoś linkuje do takiego URL-a z zewnątrz, bot zaindeksuje go mimo blokady. Groźniejszy wariant to łączenie Disallow z noindex na tej samej podstronie — bot nie pobierze strony, więc nie zobaczy znacznika i nigdy jej nie usunie. Wybierz jedno z dwóch.
Do wykluczenia z indeksu służą dwie rzeczy: znacznik meta robots noindex, nofollow w sekcji head oraz nagłówek HTTP X-Robots-Tag: noindex, nofollow. Nagłówek działa też dla plików PDF, przekierowań i podstron generowanych przez aplikację — wszędzie tam, gdzie nie wstawisz meta. W Google Search Console Usuwanie adresów URL to rozwiązanie tymczasowe (mniej więcej pół roku) i awaryjne; docelowo liczy się noindex, a efekt weryfikujesz w raporcie Indeksowanie stron. Status „Zaindeksowano, mimo że zablokowano przez robots.txt” oznacza dokładnie konflikt Disallow z noindex.
W e-commerce blokady indeksowania dotyczą przede wszystkim koszyka, checkoutu, panelu klienta, filtracji, wersji testowych i stagingu. Samo noindex nie chroni stagingu przed podejrzeniem — o tym niżej. Przy większych projektach warto przejść uporządkowaną checklistę wdrożenia strony, żeby nie zablokować ruchu, który zarabia. Pomocne są też ogólne wytyczne Google dotyczące treści tworzonych dla ludzi — pokazują, czego Google chce od podstron, zamiast ich ukrywać.
| Metoda | Gdzie ustawiasz | Czy usuwa z indeksu |
|---|---|---|
| Disallow w robots.txt | plik robots.txt w katalogu głównym | Nie — blokuje tylko pobranie |
| meta robots noindex | sekcja head podstrony | Tak, po ponownym pobraniu strony |
| X-Robots-Tag: noindex | nagłówek HTTP odpowiedzi | Tak, działa też dla PDF i plików |
| Usuwanie URL w GSC | panel Google Search Console | Tymczasowo, około 6 miesięcy |
Staging, subdomena testowa i panel administracyjny nie mogą być publicznie dostępne. Pierwsza linia obrony to hasło na poziomie serwera, jeszcze przed aplikacją.
.htaccess w chronionym katalogu: AuthType Basic, AuthName "Staging", AuthUserFile /sciezka/.htpasswd, Require valid-user.Order deny,allow z Deny from all, w Apache 2.4 Require all denied i Require ip 203.0.113.10. Wpisanie składni z 2.2 na serwerze 2.4 kończy się błędem 500 — klasyczna pułapka przy przenoszeniu starych plików.allow 203.0.113.10; i deny all; w bloku location.Druga linia to Cloudflare: reguły WAF, IP Access Rules, blokada po kraju i Managed Challenge dla ruchu wyglądającego podejrzanie. Reguła krajowa przydaje się, gdy nie sprzedajesz poza Polską, ale odetnie też klientów z VPN-ów i część integracji — włączaj ją świadomie.
W PrestaShop tryb utrzymania włącza się w parametrach sklepu i wpisuje tam własne IP, żebyś widział sklep mimo blokady; szczegóły opisuje dokumentacja PrestaShop dla deweloperów. WooCommerce nie ma natywnego trybu utrzymania — używa się wtyczki albo reguły serwera, a sam plik .maintenance w WordPressie bywa zawodny.
Każdy staging i subdomena testowa muszą mieć jednocześnie noindex i hasło. To dwie różne funkcje: noindex ukrywa przed Google, hasło chroni przed ludźmi.
Przed włączeniem zrób test z innego IP, na telefonie (poza firmowym Wi-Fi) i w trybie incognito, bez cache. Nie zablokuj płatności (webhooki operatora płatności przychodzą z konkretnych adresów), kurierów, ERP ani monitoringu dostępności. Jeden Deny from all w złym miejscu potrafi wyłączyć zamówienia na kilka godzin. Jeśli wdrożenie ma kilka środowisk, kolejność prac opisuje checklista wdrożenia i koszty.
| Metoda | Gdzie konfigurujesz | Kiedy stosować |
|---|---|---|
| Basic Auth (.htpasswd) | .htaccess lub konfiguracja Nginx | staging, panel, wersje testowe |
| allow / deny po IP | .htaccess, Nginx, Cloudflare | dostęp tylko z biura i dla integracji |
| reguła krajowa w WAF | panel Cloudflare | ruch z krajów, w których nie sprzedajesz |
| tryb utrzymania | panel sklepu lub wtyczka | krótkie prace na produkcji |
robots.txt to instrukcja, nie zabezpieczenie. Respektują ją duże wyszukiwarki; scrapery komercyjne i proste skrypty ignorują ją całkowicie. Ochrona cen, opisów i zasobów serwera wymaga działań po stronie serwera i sieci.
limit_req_zone i limit_req; w Cloudflare reguły Rate Limiting. Poprawna odpowiedź to 429 Too Many Requests, a dla stałych intruzów 403 Forbidden.curl, ale headless Chrome i Puppeteer to obchodzą — traktuj jako spowalniacz, nie zabezpieczenie.Zacznij od logów serwera. Szukasz wzorców: jedno IP generujące dziesiątki tysięcy żądań na dobę, równy odstęp między żądaniami, brak pobierania CSS i obrazków, user-agent typu python-requests. Sprawdź reverse DNS i ASN — to odsiewa część botów podszywających się pod Googlebota.
Czego nie blokować: Googlebota, Bingbota, botów płatności i narzędzi monitorujących dostępność. Blokada Googlebota to spadek ruchu, którego nie odzyskasz w tygodniach; blokada bota płatności to zamówienia bez potwierdzenia. Zanim uznasz, że blokujesz robota, sprawdź w Google Search Console raport statystyk pobierania — podmiana user-agenta to najprostszy trik scraperów. Reguły WAF i limity warto ustalić na etapie organizacji wdrożenia i cennika, bo dokładane później potrafią zaskoczyć integracje.
| Objaw w logach | Reakcja |
|---|---|
| jedno IP, dziesiątki tysięcy żądań na dobę | rate limiting i odpowiedź 403 |
| stały odstęp między żądaniami, brak CSS i obrazków | blokada user-agenta i reguła WAF |
| skoki na wyszukiwaniu i stronach kategorii | CAPTCHA lub Managed Challenge |
| pobieranie całego katalogu produktów | Bot Management i twardszy limit |
W praktyce blokady psują się z trzech powodów: pliki kopiowane między środowiskami, sprzeczne sygnały dla wyszukiwarki i reguły sieciowe, które odcinają nie tych użytkowników, co trzeba.
Sklepom dochodzi jedna pułapka: w PrestaShop robots.txt generuje back office (SEO i URL-e), więc plik na serwerze to nie jedyne miejsce do sprawdzenia — zajrzyj do dokumentacji dla deweloperów PrestaShop.
| Pułapka | Gdzie ją widać | Pierwszy ruch |
|---|---|---|
| Disallow: / na produkcji | raport robots.txt blokuje całość, spadek liczby zindeksowanych adresów | usuń linię, wgraj plik, poproś o zindeksowanie w Search Console |
| Disallow i noindex razem | adres nadal w wynikach mimo meta noindex | zdejmij blokadę crawl, poczekaj na usunięcie, potem ewentualnie blokuj dostęp |
| Blokada całego sklepu na dłużej | zerowy ruch z wyszukiwarki, roboty dostają 403 przy 200 dla użytkowników | zamień na 503 albo Basic Auth |
| Staging i stare kopie | druga wersja treści widoczna w wynikach | noindex na stagingu, kontrola subdomen i porzuconych kopii |
| Blokada IP B2B, kurierów, ERP | 403 w logach API, brak etykiet i statusów | whitelista adresów, reguła skip w WAF |
| Brak testu incognito | u administratora działa, u klienta nie | incognito, sieć komórkowa, curl z user-agentem Googlebot |
| Brak daty odwrócenia | blokada wisi miesiącami | komentarz w pliku, zgłoszenie z terminem, przypomnienie w kalendarzu |
Ta kolejność działa i dla strony firmowej, i dla sklepu na WooCommerce czy PrestaShop. Podstawowa zasada: każdy krok da się cofnąć.
Krok 0: kopia zapasowa. Zapisz robots.txt i .htaccess z serwera oraz eksport strefy DNS z wartościami TTL, w plikach z datą w nazwie. W WordPressie robots.txt jest generowany dynamicznie — kopia z serwera pokazuje to, co naprawdę widzi robot, a fizyczny plik ma sens tylko jako świadome nadpisanie. W PrestaShop reguły ustawiasz w back office (SEO i URL-e), więc zapisz też ten stan.
Krok 1: cel i zakres. Jedno zdanie: kogo blokujesz (Google, scrapery, ruch z danego kraju, konkretne adresy IP) i na jakim poziomie (cała witryna, katalog, pojedynczy plik). Brak tego zdania to najczęstsza przyczyna blokady „wszystkiego”.
Krok 2: metoda. robots.txt wstrzymuje crawling, ale nie usuwa z indeksu. noindex (meta lub X-Robots-Tag) usuwa z indeksu i wymaga, by robot wczytał stronę. .htaccess, Basic Auth i 503 blokują dostęp. Rate limiting chroni przed scrapowaniem bez odcinania klientów.
Krok 3: wdrożenie. Jedna zmiana naraz, poza szczytem sprzedaży, z informacją dla zespołu i wpisem w zgłoszeniu. Zapisz stan przed i po, żeby cofnięcie zajęło minutę, nie godzinę.
Krok 4: test. Sprawdź kolejno: site:domena.pl (sygnał pomocniczy, nie wyrocznia), Search Console — „Sprawdzenie adresu URL” i raport pliku robots.txt, logi serwera (czy Googlebot dostaje 200, a nie 403), incognito oraz telefon na danych komórkowych, curl -I na nagłówki.
Krok 5: monitoring, alerty i zaplanowane odwrócenie blokady. Ustal datę przeglądu, np. +7 dni, i konkretną osobę. Dodaj alert na błędy 5xx oraz sprawdzanie kluczowych adresów. Jeśli blokada ma się skończyć 30 czerwca, wpisz to do kalendarza i do treści zgłoszenia — nie polegaj na pamięci.
Prosty wpis w robots.txt albo blokada jednego adresu IP to kilkanaście minut pracy. Te same narzędzia użyte odrobinę inaczej potrafią zatrzymać sprzedaż.
Wycena opiera się na liczbie godzin i przed startem dostajesz zakres prac. Pojedyncza blokada z testem i cofnięciem to zwykle 2–4 godziny. Pełny zestaw dla sklepu — robots.txt, noindex, WAF, staging, monitoring i dokumentacja odwrócenia — 6–12 godzin. Migracja z blokadami i integracjami bywa dłuższa. Po wdrożeniu zostaje opieka z jasnym SLA: czas reakcji na zgłoszenie i osoba, która je prowadzi.
Możemy przejąć całość — wdrożenie profesjonalnej strony internetowej krok po kroku pokazuje, jak to wygląda w praktyce. Jeśli ciekawi Cię, skąd wzięły się dzisiejsze zasady, zobacz materiał o tym, kiedy powstały strony internetowe.
Traktowanie robots.txt jako zabezpieczenia. Wpis Disallow to instrukcja dla robotów, nie ochrona treści — ludzie i boty ignorujące plik nadal wejdą na stronę.
Jak wykryć: Otwórz adres zablokowany w robots.txt w trybie incognito. Jeśli strona się wyświetla, blokady dostępu nie ma — jest tylko prośba do robotów.
Jak naprawić: Dla realnej ochrony dodaj noindex lub nagłówek X-Robots-Tag, hasło (Basic Auth w .htaccess albo allow/deny w Nginx) albo regułę w WAF.
Połączenie Disallow i noindex dla tej samej podstrony. Bot nie pobierze zablokowanego adresu, więc nigdy nie zobaczy znacznika noindex.
Jak wykryć: Sprawdź w Google Search Console (Sprawdź adres URL oraz raport Indeksowanie stron), czy adres nadal figuruje w indeksie mimo blokady w robots.txt.
Jak naprawić: Zdejmij Disallow dla tego adresu, pozwól robotowi pobrać stronę z noindex, a blokadę w robots.txt przywróć dopiero po usunięciu adresu z indeksu.
Wgranie na produkcję pliku robots.txt lub nagłówka noindex ze stagingu. Efekt: cała domena wypada z wyników, a ruch sklepowy zatrzymuje się w ciągu kilku dni.
Jak wykryć: Wejdź na adres twoja-domena.pl/robots.txt i porównaj zawartość z konfiguracją środowiska testowego. Sprawdź też nagłówki odpowiedzi narzędziem deweloperskim przeglądarki.
Jak naprawić: Trzymaj osobne pliki dla stagingu i produkcji, dodaj kontrolę robots.txt oraz nagłówka X-Robots-Tag do checklisty wdrożeniowej i wykonuj ją po każdym deployu.
Blokada geograficzna lub zakresów IP bez wyjątków dla partnerów. Reguła w Cloudflare potrafi odciąć operatora płatności, integratora ERP albo firmę kurierską.
Jak wykryć: Przez 24–48 godzin po włączeniu reguły sprawdzaj logi odpowiedzi 403 i 429 oraz liczbę nieudanych zamówień i odrzuconych wezwań z integracji.
Jak naprawić: Dodaj wyjątki dla znanych zakresów IP partnerów, przetestuj zamówienie testowe i płatność po zmianie, a regułę ustaw najpierw w trybie logowania (bez blokowania).
Wiara, że filtr w routerze lub DNS w firmie zatrzyma wszystkich. VPN, DNS-over-HTTPS i prywatny hotspot omijają filtr sieciowy w kilka sekund.
Jak wykryć: Z komputera pracownika włącz przeglądarkowy VPN albo DoH i sprawdź, czy zablokowana witryna nadal się otwiera. Przejrzyj też logi routera pod kątem zapytań do zewnętrznych resolverów.
Jak naprawić: Wyłącz DoH w przeglądarkach polityką (Group Policy lub MDM), przekieruj ruch na port 53 do lokalnego resolvera i blokuj znane publiczne resolvery DoH na firewallu.
Wdrożenie blokady bez testu i bez rejestru zmian. Po tygodniu nikt nie wie, kto dodał wpis i czy nadal jest potrzebny.
Jak wykryć: Zapytaj zespół, kto ostatnio zmieniał .htaccess, reguły routera lub ustawienia WAF. Brak odpowiedzi oznacza brak rejestru.
Jak naprawić: Zapisuj datę, autora, powód i planowany termin przeglądu każdej blokady. Testuj z innego IP, na telefonie i bez cache, a cache DNS odśwież komendą ipconfig /flushdns.
Blokowanie stron ma sens tylko wtedy, gdy metoda odpowiada celowi: inaczej chronisz komputer, inaczej wykluczasz stronę z indeksu, a inaczej ograniczasz scraping. Najczęstsze awarie wynikają nie z braku narzędzi, lecz z pomylenia tych trzech obszarów — na przykład z połączenia Disallow z noindex albo z wgrania konfiguracji stagingu na produkcję. Każdą zmianę testuj w incognito, na telefonie i z innego IP, a potem zapisz w rejestrze razem z terminem przeglądu. Blokada bez właściciela i daty przeglądu zwykle zostaje w systemie na zawsze.
Nie. Disallow blokuje pobieranie strony przez roboty, ale nie usuwa adresu z indeksu. Jeśli strona jest już zaindeksowana, potrzebny jest noindex albo nagłówek X-Robots-Tag oraz czas na ponowne przetworzenie.
Plik hosts działa tylko na jednym komputerze i tylko dla jego użytkownika. Router obejmuje wszystkie urządzenia w sieci, ale bywa omijany przez VPN i DNS-over-HTTPS. Do jednorazowego testu wystarczy hosts, do kontroli w firmie potrzebny jest router lub filtr DNS.
Najprościej hasłem na poziomie serwera: Basic Auth w .htaccess albo dyrektywa allow i deny w Nginx. Staging i subdomeny testowe powinny mieć dodatkowo noindex, żeby nie trafiły do wyników wyszukiwania.
Noindex chroni przed indeksowaniem, ale nie przed wejściem ludzi ani botów zbierających dane. Jeśli wersja testowa ma prawdziwe ceny, dane klientów albo nieukończone funkcje, dodaj do tego hasło lub ograniczenie po adresie IP.
To zależy od tego, jak często robot odwiedza dany adres — zwykle dni, czasem tygodnie. Narzędzie Usuwanie URL daje efekt tymczasowy, więc traktuj je jako rozwiązanie na czas wdrożenia poprawnej blokady, a nie jako stałe.
Nie. Każda publiczna strona może zostać pobrana przez bota, który ignoruje robots.txt. Można natomiast podnieść koszt scrapingu: rate limiting, odpowiedzi 429 i 403, limity na IP oraz ochrona cen i stanów magazynowych po stronie API.
Jeśli blokujesz podstrony techniczne, koszyk, checkout czy filtracje, wpływ na widoczność produktów jest neutralny. Ryzyko pojawia się wtedy, gdy przez pomyłkę zablokujesz całą domenę albo kategorie. Dlatego każdą zmianę testuj i rejestruj.
Jeśli chcesz przejść przez taką checklistę przy własnym wdrożeniu, zajrzyj do opisu naszego procesu: Profesjonalne strony internetowe: wdrożenie, checklista, koszty. Możesz też napisać do nas z konkretnym przypadkiem — powiemy, którą metodę blokady wybrać, a której lepiej nie ruszać.